Dzisiaj mój post będzie trochę przekorny , trochę filozoficzny względem mojej "twórczości".
Otóż w ubiegłym tygodniu w telewizji śniadaniowej była rozmowa z Ewą Minge na temat Jej sukcesu jaki odniosła. I co Ona odpowiedziała ? Że każdy, kto tworzy nieważne czy to muzyk, czy projektant powinien w swojej twórczości iść za swoim twórczym DNA. Ona dzięki temu odniosła sukces zarówno w Polsce jak i w świecie, bo nie wzorowała się na innych projektantach tylko pokazywała to co Jej się podoba i co Jej w "duszy gra".
Reasumując i wracając do mnie i do mojego "robótkowania" to ja też mam jakieś inne TWÓRCZE DNA niż większość poznanych prze ze mnie osób na ich robótkowych blogach(nie próbuję się wywyższać ).
Stwierdzam ,że jakiś taki odmieniec jestem.
Dlaczego? No bo jak to inaczej ująć skoro nie znam drugiej osoby ,która się bawi techniką kimekomi, makrama szydełkowa to tylko hasło znane nielicznym nie mówiąc o samej technice , a nawet jak robię coś na drutach to nie robię tego co wiele osób-czyli znane chusty,szale czy swetry tylko wymyślam po swojemu korzystając owszem z dostępnych wzorów ,ale w sposób kreatywny.Jedynym wyjątkiem są serwety na drutach, bo tego nie umiem sama wymyślić :( niestety.
Pewnie stąd tak mała ilość komentarzy i osób do mnie zaglądających bez poruszania innych kwestii czyli czym innym przyciągnąć widzów do siebie.
Jednakże całkiem dobrze mi z tą "inszością" po prostu nic nie poradzę ,że nie lubię być tłumem, a to co robię to robię tak aby się mnie podobało i było moją formą samorealizacji.:)
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Koniec filozofowania czas na "wytwory" moich rąk czyli serduszek kimekomi ciąg dalszy.
Dzisiaj powstały kolejne dwa serduszka trochę w stylu ludowym.
Pierwsze z nich ma odmienne obie strony.
Drugie też jest trochę inne w kolorystyce i w detalach z obu stron.
Oba razem
I cały dotychczasowy dorobek serduszkowy :)
Pozdrawiam ciepło odwiedzających i komentujących .